środa, 8 marca 2017

Sprzęt windsurfingowy kupić, czy wypożyczyć?

Sprzęt windsurfingowy kupić, czy wypożyczyć? 

Niezależnie od tego jesteś początkujący czy doświadczonym windsurferem w pewnym momencie pojawi się pytanie: kupić czy wypożyczać? Prowadząc szkołę windsurfingu, takie pytania słyszymy naprawdę często. Postanowiliśmy więc pokrótce przybliżyć i wyjaśnić w który momencie kupować sprzęt (jeżeli w ogóle kupować) oraz na co zwrócić szczególną uwagę.

LSURF Szkoła windsurfingu


Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z windsurfingiem, absolutnie, z pełną odpowiedzialnością, na początku rekomendujemy kilka lekcji z instruktorem w szkółce windsurfingowej.
Kiedy chcemy spróbować już pływania bez opieki instruktora, zdecydowanie na początku sprzęt wypożyczamy! Ideałem jest znalezienie wypożyczalni, w której spotkamy profesjonalną obsługę, która na podstawie krótkiej rozmowy pomoże w doborze sprzętu. Przy pierwszych próbach pływania bez instruktora, proponujemy wybrać deskę mieczową, taką samą, na jakiej pływało się na lekcjach lub nawet odrobinę większą. Pamiętajmy, że teraz nie mamy przy sobie korygującego nas coacha, a jesteśmy zdani tylko na siebie z trzymaniem wysokości, błędami przy zwrotach itp. 

LSURF Szkoła windsurfingu

W zależności od tego, jak nam idzie, dobrze byłoby zmieniać deski na bardziej zaawansowane – najpierw zmniejszamy litraż, nadal pozostając przy deskach mieczowych, aż dojdziemy do dużej deski freeridowej, która nie będzie miała miecza. W większości wypożyczalni, nawet w trakcie jednego wypożyczenia, można sprzęt wymieniać, żeby móc dopasować go jak najlepiej do swoich umiejętności i stylu pływania.

LSURF Szkoła windsurfingu


Dopiero w momencie, w którym dobrze czujemy się na desce bezmieczowej możemy myśleć o zakupie własnej.

Czemu dopiero teraz? Sprzęt windsurfingowy do najtańszych nie należy i kupowanie deski mieczowej 200 litrów, potem kolejnej 180 litrów, potem jeszcze trochę mniejszej kompletnie finansowo jest niezasadne. Tym bardziej kupienie sprzętu na wyrost również mija się z celem, gdyż nie dość, że umiejętności nie będą tak szybko postępować, jak miałoby to miejsce na desce szkoleniowej, to nieustanne upadki przy braku równowagi na za małej desce i rąbanie masztem i bomem w pokład nie dość, że przyniesie ogromną ilość frustracji, to jeszcze niejednokrotnie spowoduje zniszczenia sprzętu i oby nie niszczenie własnego ciała również.

LSURF Szkoła windsurfingu


Podsumowując zatem: nie kupujemy sprzętu na wielki wyrost i nie kupujemy sprzętu szkoleniowego.

Pamiętajmy też, że deska to jest tylko niespełna połowa wydatków. Do windsurfingu potrzebujemy też pędnika na który składa się: żagiel, maszt, bom, przedłużka/pieta masztu oraz palety do połączenia go z deską. Zwrócić zatem bacznie uwagę, czy w ogłoszeniu ktoś sprzedaje sam żagiel, czy jest to cały, gotowy do pływania pędnik. Można mieć bowiem np. jeden maszt, na którym uda nam się otaklować kilka żagli, dlatego też warto przy mniejszych żaglach zadbać o to, żeby miały one tzw. „vario-top”, czyli możliwość regulacji i nałożenia żagla na zbyt długi maszt.

LSURF Szkoła windsurfingu


Co z okazjami szukającymi jelenia?

Jak to zwykle w naszym świecie bywa, na swej drodze spotykamy „uprzejme” osoby, które z największą przyjemnością sprzedadzą nam swoją deskę sprzed 20 lat wraz ze starym dacronowym żaglem z małym przezroczystym okienkiem, gdyż przecież „oni się na tym sprzęcie uczyli”. Często deski takie mają po 3,5m długości i pół metra szerokości. Oczywiście "x" lat temu wszyscy uczyli się i pływali na takim sprzęcie, gdyż tylko taki był dostępny i taka była ówczesna wiedza na temat budowy i kształtu desek. Jednak technika nie tylko w elektronice poszła do przodu, a w windsurfingu również. Obecnie deski mocno zostały skrócone po długości, natomiast zdecydowanie zwiększona została ich szerokość, a wszystko po to, by sport ten był łatwy i przyjemny. Żagle również mają zupełnie inne kształty niż kiedyś oraz uszyte są z innych materiałów. Obecnie, zaczynając przygodę z windsurfingiem, otrzymujemy w szkółce wielkiego 200 czy 250 litrowego „naleśnika”, na którym stoi nawet uczeń ważący 150 kg. Na takiej desce nie uczymy się z wysiłkiem łapania równowagi, bo stanie zbliżone jest do stania na podłodze, a od razu uczymy się wyciągać żagiel z wody, ustawiać się w prawidłowej pozycji i niemalże od razu uczymy się pływać, a nie stać, jak to było w przypadku długich i wąskich desek. Wiele sprzętu sprzedawanego na fb czy na Allegro nadaje się co najwyżej na dekorację lub do windsurfingowego muzeum. W każdym przypadku zakupu najlepiej skonsultować się z bardziej doświadczonymi windsurferami, ale niekoniecznie w pełnym hejtu Internecie, tylko może na żywo na spocie?

A jeżeli chciałbym mieć coś swojego, to co kupić w pierwszej kolejności?

Zdecydowanie najlepiej najpierw kupić piankę. Jeżeli spodobało nam się pływanie, można to zrobić już w czasie kursu. Wypożyczalnie mają oczywiście pianki, które są nieustannie prane i dezynfekowane, natomiast nie ma to jak własna pianka :) Budżet, który na taką piankę chcemy przeznaczyć jest oczywiście sprawą bardzo indywidualną, natomiast na początek warto odwiedzić Decathlon, gdzie ceny zaczynają się już od kilkudziesięciu złotych.

LSURF Szkoła windsurfingu

A czy są jakieś plusy w posiadaniu własnego sprzętu?

Oczywiście! Przede wszystkim, pływamy na sprzęcie, który znamy, który mamy ustawiony konkretnie pod siebie i opływany. Nie ma efektu "przestawionych linek" czy "zbyt szerokich footstrapów". Jeżeli trzymamy sprzęt w przechowalni nad wodą, możemy w każdym momencie urwać się z pracy na "spotkanie", zdjąć żagiel z haka i w przeciągu zaledwie kilku minut od dotarcia na spot, jechać w ślizgu. Nie ma wówczas problemu, że sprzętu w wypożyczalni akurat dla nas zabraknie i będziemy musieli czekać, aż ktoś zwolni dopasowany do nas żagiel.
Jeżeli chcemy jeździć na różne spoty, na których nie ma wypożyczalni, również jest to jedyna opcja na ich eksplorowanie. Inaczej wygląda sprawa z eksploracją zagranicznych spotów, gdyż tutaj dochodzi kwestia kosztów transferu ponadwymiarowych ciężkich paczek i kwestia umiejętności bezpiecznego zapakowania sprzętu, ale temu tematowi poświęcimy może osobny artykuł.

Kiedy zatem nadejdzie czas na zakup całego sprzętu, pytania na które musimy znać odpowiedź to:
  1. Ile mam czasu na pływanie?
  2. Na jakim akwenie głównie będę pływać (czy jest to jezioro, czy raczej morze, w Polsce, czy za granicą).
  3. Gdzie będę ten sprzęt przechowywać?
  4. Czy mam może dużą rodzinę, gdzie deska będzie przechodzić ze starszego na młodszego i wydatek może jednak jest opłacalny?
  5. Jakie warunki mnie interesują: czy pływanie przy 40 węzłach na malutkiej desce z małym żaglem, czy raczej słabowiatrowo na Formule lub dużym Freeridzie.
  6. Czego tak naprawdę od windsurfingu oczekuję – znowu, czy kręci mnie prędkość i chciałbym pływać jak najszybciej, czy może jednak fale i walka z żywiołem morskim, czy raczej chcę się nauczyć skakać, kręcić żaglem i robić najróżniejsze ewolucje? Każda z tych odnóg potrzebuje innego sprzętu. Wiadomo, że z deski szkoleniowej nie wsiądziemy od razu na Formułę, natomiast, może warto tak długo wypożyczać sprzęt, aż będę mógł sobie tą Formułę zakupić?
LSURF Szkoła windsurfingu

LSURF Szkoła windsurfingu

LSURF Szkoła windsurfingu


Pozdrawiamy i życzymy ogromnej ilości super zabawy na wodzie

Ania Leciejewsa & LSURF Team




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz