środa, 22 marca 2017

Jak przygotować sprzęt do sezonu?


Sezon zbliża się wielkimi krokami, a nawet dla niektórych rozpoczął się już ładnych kilka tygodni temu. Ci, co jeszcze w tym roku nie pływali liczą pewnie, że gdy tylko warunki będą dla nich odpowiednie, wyciągną sprzęt z pokrowca, otaklują i pójdą na wodę. Super by było, gdyby każdemu tak właśnie udało się zrobić, natomiast niestety w wielu przypadkach ten „pierwszy raz” w sezonie może przysporzyć wiele smutków, rozczarowań i ładnie mówiąc – irytacji. W celu uniknięcia przykrych niespodzianek, najlepiej już teraz włożyć trochę pracy w wyciągnięcie sprzętu z czeluści garażu i zrobienie solidnego przeglądu.

Warto też pamiętać, że często pierwsze sesyjki w sezonie odbywają się często w lodowatej wodzie, więc jakakolwiek awaria sprzętu, może być dla nas bardzo niebezpieczna.

LSURF szkoła windsurfingu


Zacznijmy od deski. Pierwszą przykrą niespodzianką po wyjęciu dechy z pokrowca mogą być „purchle” na lakierze. Deska wygląda wówczas, jakby miała wysypkę, albo ospę. Co się stało? Cóż, prawdopodobnie mokra deska została włożona do pokrowca, zamknięta w nim i tak już w nim pozostała. Efekt: deska została „zakiszona”. Dokładnie to samo może stać się w trakcie sezonu, jak mokry sprzęt zostaje zapakowany do pokrowca i szczelnie zamknięty. Jak temu zapobiegać? Najlepiej sprzęt dokładnie wysuszyć przez zapakowaniem oraz trzymać w pokrowcu, który pozostaje otwarty. Co teraz? Wszystko zależy od tego, na jak dużej powierzchni decha się zakisiła - albo oddajemy ją do serwisu, albo sami papierkiem ściernym ścieramy purchle, a następnie lakierujemy tą powierzchnię lakierem akrylowym.

Kolejnym krokiem powinno być dokładne sprawdzenie całej dechy pod kątem uszkodzeń. Często na koniec sezonu tego nie robimy z braku czasu, chęci, lub po prostu braku takiego przyzwyczajenia. Teraz jest na to świetny moment - po zimie sprzęt pewnie wysechł i prawdopodobnie łatwo można go naprawić. Oglądamy dokładnie dziób, burty, pokład i dno w poszukiwaniu rys, pęknięć i wgnieceń. Jeżeli walimy dużo katapult, warto skupić się przede wszystkim na okolicach dziobu. Może warto pomyśleć np. o protektorze dziobu? 

LSURF szkoła windsurfingu - protector
Carbonowy protector dziobu - PULS surf serwis

Każde podejrzane miejsce najlepiej „pomacać” palcami – również jego okolicę, sprawdzając, czy w tym miejscu pokład nie robi się miękki. Dodatkowo do „rany” należy przyłożyć usta i spróbować zassać, tak jakbyśmy desce chcieli zrobić malinkę – jeżeli czujemy, że zasysamy powietrze, znaczy że dziura musi być przed pływaniem naprawiona, gdyż deska jest nieszczelna i będzie brała wodę. I znowu możemy skorzystać z serwisu, a możemy małe naprawy wykonać sami za pomocą zestawu naprawczego, który można kupić w sklepach windsurfingowych. 

Jeżeli nie odkręcaliśmy strapów, może się zdarzyć, że po zimie są one mokre. To oznacza, że deska cieknie przy kołkach i powolutku wilgoć wydostaje się z niej, przez co strap jest mokry – często wymaga to już poważniejszej naprawy.

LSURF szkoła windsurfingu - naprawa
Przed naprawą - PULS surf serwis
LSURF szkoła windsurfingu - naprawa
Po naprawie - PULS surf serwis

Generalnie sprawdzamy strapy – ich przykręcenie i stan ogólny – może wymagają wymiany na nowe, bardziej komfortowe? Jeżeli je odkręcaliśmy, to czy mamy teraz komplet śrubek, oraz czy ich główki pozwolą na ponowne przykręcenie. Uwaga! Jeżeli zgubiliśmy śrubki, pamiętajmy, że koniecznie musimy zakupić śruby o tej samej długości, co były oryginalnie w desce!! To mega ważne. Zdarza się bowiem, nawet wśród doświadczonych windsurferów, że kupią śruby za długie, przymocują nimi na siłę strapy, a finalnie decha zostaje rozszczelniona i łapczywie pije wodę właśnie przez kołek pod strapem.
Następnie skrzynka statecznikowa i sam fin – czy go mamy? Czy przy skrzynce nie ma niepokojących pęknięć? I wreszcie czy na pewno mamy śrubę do fina i podkładkę?

Na koniec „last but not least”: antypoślizg – czy jest, czy pozostało po nim tylko wspomnienie?

Paleta. Koniecznie, bezwzględnie sprawdzić jej stan, wyginając przegub na różne strony. Guma bardzo często może być już nadpęknięta, co dyskwalifikuje paletę pod kątem bezpieczeństwa. Szczególnie jeżeli pływacie po morzu, ta część ekwipunku MUSI być w 100% sprawna!

LSURF szkoła windsurfingu - paleta

Dalej oglądamy:
  • przedłużkę: stan linki do naciągania – przetarcia kwalifikują linkę do wymiany, oraz stan samej przedłużki – warto popatrzeć od spodu, przy miejscu, w które wchodzi bolec od palety – tam plastiki potrafią pękać lub przedłużka potrafi się wytrzeć - co potem kończy się wypadaniem żagla, sprawdzamy też przycisk – czy nie jest zapiaszczony i czy  ładnie odskakuje
LSURF szkoła windsurfingu - przedłużka

  • bom – stan głowicy, stan wszystkich linek – tych przy klamrze, jak i przy noku bomu, knagę, samą klamrę oraz ogólny stan całości
  • maszt  szukamy pęknięć, rozwarstwień i przetarć
  • linki trapezowe – ich stan ogólny oraz być może pamiętamy z ubiegłego sezonu, że chcieliśmy zmienić ich długość?

Czas na żagiel.
Wyciągamy i rozwijamy żagle z pokrowca, to najlepszy moment, żeby samodzielnie naprawić małe uszkodzenia, np. lekkie przetarcia lub malutkie pęknięcia – możemy do tego użyć folii samoprzylepnej, którą najlepiej przykleić po obu stronach żagla lub oczywiście w przypadku bardziej hardcorowego uszkodzenia korzystamy z profesjonalnego serwisu.
LSURF szkoła windsurfingu - naprawa
Po naprawie - Forward sails
LSURF szkoła windsurfingu - naprawa
Przed naprawą - Forward sails
Sprawdzamy listwy, czy są całe oraz stan kamberów (jeżeli takie posiadamy).
Warto spojrzeć również na bloczek, czy przypadkiem nie pruje się taśma przy szwie.

Na koniec warto również zajrzeć w okolice pianki i trapezu.
Zawsze pianki „kurczą się” po zimie, więc może warto przymierzyć i ocenić poziom jej skurczenia :) i czy jest szansa, że do sezonu brzuch nam się skurczy na tyle, żeby zapakować go w piankę. Może jest to fajna, droga piana, a ma przetarte kolana i może warto ją naprawić? A może planuję pływać gdy jeszcze będzie zimna woda, a mam tylko letnią?

LSURF szkoła windsurfingu - naprawa
Fot. Bartek Pawlikowski - naprawa Unda

Sprawdzamy też trapez – przede wszystkim, czy go nie zgubiliśmy, ale też czy nic mu nie dolega.

Wygląda na to, że kwestię techniczną mamy za sobą – mam nadzieję, że nie zbankrutowaliście i nie musieliście wymienić całego sprzętu, pozostała zatem jeszcze praca nad sobą. Trochę czasu jeszcze jest, więc warto poświęcić parę minut dziennie i poćwiczyć najróżniejsze partie mięśni czy to na piłce, czy na beretach. Można pójść również w wersję extreme treningu Jedi, jaki prezentował Maciek Rutkowski, ale niezależnie od tego, jaką formę wybierzecie, każda porcja ruchu oddali Was od kontuzji, a przybliży do super formy.

Do zobaczenia na wodzie!
LSURF Team

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz